Thiksey Gompa*

Słońce wstaje leniwie, najpierw oświetlając ośnieżone górskie szczyty, a dopiero później, jeszcze chłodną, po zeszłej nocy, dolinę Indusu. W tym samym czasie głęboki dźwięk gongu roznosi się po okolicy, wzywając buddyjskich mnichów do porannej modlitwy.

Niektórzy jeszcze zaspani, niektórzy już dawno po przebudzeniu, młodzi i starsi, codziennie rano wspinają się po stromych klasztornych schodach, żeby złożyć hołd Oświeconemu. Nikt nigdzie się nie śpieszy, wszystko dzieje się jakby w zwolnionym tempie.

Daleko od zgiełku miast, w towarzystwie himalajskich szczytów, wśród dźwięku buddyjskich mantr, gongów i trąb wydaje się, że wszystko zatrzymało się dawno temu. Niezdefiniowana magia tego miejsca pozwala zebrać w głowie rozbiegane myśli i odnaleźć wewnętrzny spokój.

Siedząc na dachu klasztoru, wpatrując się w, już w całości oświetlone porannym słońcem, pasmo Zanskaru, z uśmiechem na twarzy, przywołuje w myślach jak mantrę, przed chwilą zasłyszane u sędziwego mnicha, zdanie: Szczęśliwi Ci, co mają czas…

*tybetański klasztor buddyjski w Ladakhu

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *