Camiguin

Mój pierwszy pobyt na Camiguin jakoś mnie do tej wyspy nie przekonał. Może ze względu na pogodę, bo lało cały czas, a to jednak odbiera uroku takim miejscom, szczególnie jeśli spędza się tam tylko 3 dni. Na szczęście dałem tej wyspie jeszcze jedną szansę i tym razem odkryłem ją dla siebie na nowo. Położona zaledwie 10 km na północ od Mindanao, mała wulkaniczna wyspa leży z dala od utartego turystycznego szlaku. Wyspa siedmiu wulkanów, z których najwyższy wznosi się na wysokość ponad 1500m n.p.m. Jest na tyle mała, że można objechać ją na skuterze w 2h (60km obwodu), ale na tyle duża, że można odkrywać dla siebie coraz to nowe miejsca. Cisza i spokój, do tego uśmiechnięci i sympatyczni mieszkańcy sprawiają, że nie chce się opuszczać tej wyspy. Do tego dla lubiących aktywny tryb życia też coś się znajdzie – trekingi przez dżunglę, wyjścia na wulkany, nurkowanie, snorkeling oraz kąpiele w zimnych i gorących źródłach. Warto jednak pamiętać, że jest to miejsce ciche i spokojne i w zasadzie nie ma żadnego nocnego życia, także wszyscy „party animals” mogą być zawiedzeni, ale może warto czasem zrobić sobie przerwę chociaż na chwilę, prawda? :)

Jeśli chcielibyście zobaczyć Camiguin i nie tylko, to zapraszam ze mną i Klubem Laurazja – wyprawa na Filipiny już w marcu 2017 :)

DSC04767

DSC04760

DSC04955

DSC04964

DSC04795

DSC04961

DSC04936

DSC04830  DSC04997

DSC04999

2 komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *