Plany i zmiany

Jeszcze dziesięć dni temu siedziałem w Kalkucie wyczekując na autobus do Bangladeszu. Ale coś mi nie pasowało, byłem zmęczony i nie do końca zmotywowany w tamtym momencie na odwiedziny kraju, który mimo wielu swych niewątpliwych zalet, nie jest raczej miejscem, gdzie można w spokoju odpocząć. Szybka zmiana planów, internet i po parunastu godzinach znów w Bangkoku. Tym razem tylko na chwile, zostawić paszport do owizowania, a ja dalej na południe, na wyspy, tym razem padło na Ko Tao. Tu parę lat temu po raz pierwszy poznałem uroki podwodnego świata, zaliczyłem pierwszy kurs, który otworzył drogę do eksplorowania podwodnego świata. Miło wraca się do takich miejsc. Kolejny kurs, trochę bardziej wymagający niż poprzednie – Rescue Diver, a potem już tylko relaks i związane z nim aktywności.

I tak zamiast Bangladeszu wyszła Tajlandia, zamiast poznawania nowych miejsc, był powrót  do wcześniej już odwiedzonych, ale tak naprawdę to wszystko nie jest takie ważne, najcenniejsze jest to jeśli można robić to na co ma się w danym momencie ochotę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *